W tym codziennym outficie postawiłam na prostotę. Monotonię kolorystyczną przełamują kobaltowe botki i worek LV. Maksi spódnica to jeden z lepszych moich nabytków, całość zakupiłam w SH. Tak na marginesie postanowiłam w najbliższym czasie stworzyć post pochwalny na temat SH. Bo to właśnie w nich odnajduję inspirację, perełki vintage, niepowtarzalne egzemplarze. W ostatnim czasie odwiedziłam kilka galerii w Lublinie i Warszawie. W takich miejscach zdecydowanie stawiam na buty i biżuterię. Ciuch musi zachwycić, tym razem zachwytu zabrakło. Zatem...niech żyją SH :)
środa, 5 października 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)









Masz naprawdę świetny styl i bardzo lubię tu wchodzić, ale za cholerę nie mogę zrozumieć, dlaczego w każdym poście publikujesz co najmniej jedno zdjęcie z tak dziwnie rozkraczonymi nogami ;)
OdpowiedzUsuńale extra kolor butów! idealne na szarugi i smutki :)
OdpowiedzUsuńPrzyznaję rację, jeśli buty- to sklep, biżuteria- sklep albo internet, ale ubrania... Sh są doskonałym rozwiązaniem dla indywidualistów i po prostu oryginalnych ludzi, Ty świetnie się w tę regułę wpisujesz
OdpowiedzUsuńładna spódniczka i świetne buty :)
OdpowiedzUsuńDokładnie! Niech żyją!
OdpowiedzUsuńChcę tą spódnicę i tą torbę, co Ty na to? :))
OdpowiedzUsuńświetna spódnica
OdpowiedzUsuńna pierwszym zdjęciu jesteś podobna do mojej siostry :) fajny zestaw
OdpowiedzUsuńjak fajnie!!! =)
OdpowiedzUsuńŚliczny kolor butów i piękna chusta!
OdpowiedzUsuńUwielbiam Twój styl i oryginalne pomysły :) jestem zachwycona spódnicą :)
OdpowiedzUsuńtorba i buty: ni w gruszkę ni w pietruszkę! i jak zwykle wszystko z SH i akurat tam czeka i od razu na Ciebie pasuje czy dochodzi jeszcze koszt poprawek u krawcowej?
OdpowiedzUsuń